8
miesięcy później
Kiedy
wróciłam do domu z pierwszym zdjęciem USG, które
potwierdzało mój odmienny stan, wszyscy zwariowali. W ogóle
nie miałam świętego spokoju, bo Diego razem z Agnes pilnowali mnie
na każdym kroku. Pajac nie darował sobie uszczypliwości i raz
wypalił, że założymy zespół, bo przypominam perkusję.
Odcięłam się mu od razu mówiąc, iż zamilknie na wieki,
gdy skasuję mu głowę talerzami.