wtorek, 5 marca 2013

XIV Jak wychować kobietę


Seiya mieszał niedbale słomką drink rubinowej barwy, podany w wysokiej szklance. Z kolei Taiki nie spuszczał wzroku z Thei, która punktualnie przejęła ster za barem i z przyklejonym do twarzy uśmiechem obsługiwała gości. Impreza rozkręcała się bardzo powoli, ponieważ było jeszcze wcześnie. Pośród dźwięków nastrojowej muzyki na parkiecie tańczyło kilka par, tuląc się oraz ocierając o swoje ciała.

Brunet z nudów sączył napój, uważając wieczór za stracony, gdyż nie było przy nim Usagi. Tym razem nie spieszył się z zapraszaniem jej, bo nie byłoby mu łatwo trzymać się dystans, a sytuacja złotowłosej nie była prosta.
Nic nie zapowiadało szczególnego przełomu, dlatego wieczór zapowiadał się monotonnie, dopóki nie zjawił się najmłodszy Kou. Wtedy niebieskooki wypluł całą zawartość jaką miał w ustach i pomyśleć, że to przez Minako, którą Yaten obejmował w pasie. W dodatku dziewczyna nie dotrzymywała mu kroku i wyglądało to tak, jakby ktoś ją niechcący przykleił do boku chłopaka. Dopiero kiedy poluzował uścisk, czmychnęła za bar w tempie sprinterki.
-Powiedz, że mam przewidzenia albo za dużo wypiłem-Taikiemu nie było do śmiechu.
-Nie wypiłeś ani kropli i widzisz to samo, co ja. Czyli brutalna rzeczywistość-Seiya wyrzuciła słomkę za siebie, wypijając drinka jednym tchem.
-Cześć chłopaki, jak leci?-srebrnowłosy przyłączył się do braci, wzdychając teatralnie.
-Co to przed chwilą było?!-szatyn zapytał z mordem w oczach.
-Odprowadziłem moją dziewczynę do pracy, co w tym dziwnego?
-Dziewczynę?!
-No tak, nie podzieliłem się z wami radosną nowiną. Wczoraj odwiedziłem Aino-san, to znaczy Mine-chan i trafiła mnie strzała amora-złapał się za serce.-Nawet nie wiecie ile nas łączy, niesamowite!-powiedział rozmarzonym głosem.-Co za szczęście, że odwzajemniła moje uczucia. Chyba bym nie przeżył.
-I z tej miłości tak od Ciebie uciekała, czy po prostu ciasno jej w Twoich ramionach?-brunet też nie uwierzył w bajeczkę o wybuchu wielkiej miłości.
-Nie znasz się braciszku. Mina jest nieśmiała, to nasze pierwsze wspólne wyjście.
-Chodź no tu, kochasiu!-Taiki wstał, chwytając zielonookiego za kołnierzyk koszuli.-I komu Ty usiłujesz wcisnąć kit? Jeśli Thea piśnie chociaż słówko, że skrzywdziłeś Minako, to...
-To co?!-Yaten zdołał się wyszarpać i popchnął brązowowłosego, a Seiya stanął między nimi by nie doszło do bójki.-Pilnuj tej swojej donosicielki, a ode mnie się odczep! Jakoś obaj nie potraficie się dobrze bawić, więc zmieniam towarzystwo-odparł sarkastycznie, a potem ruszył w kierunku baru.
W tym samym czasie Thea przekazała swoje obowiązki drugiej dziewczynie i zabrała się za strofowanie Minako, wrzeszcząc wniebogłosy. Skruszona Wenus stała skulona ze splecionymi dłońmi, zagryzając dolną wargę. Nawet nie zdziwiła się, że bursztynowłosa zareagowała złością. Dlaczego dała się namówić Yatenowi na to absurdalne wyjście?
-Mówiłaś, że go nie znosisz, a przyszliście tu razem niemalże klejąc się do siebie! Dosypał Ci czegoś do herbaty?!-barmanka całkowicie zdominowała przyjaciółkę.
-Ja...Ja...Bo on...To znaczy my zostaliśmy parą...
-Parą?!
-Samo jakoś wyszło!-niebieskooka krzyknęła rozpaczliwie.
-Pierwszy raz widzę takie dziwne objawy...-Aider nie dokończyła, ponieważ Mina zakryła jej ręką usta, widząc nadchodzącego muzyka o srebrnych włosach.
-Objawy czego?-niestety usłyszał rozmowę dziewcząt i jego spojrzenie wyraźnie sugerowało, iż oczekuje odpowiedzi.
-Zmęczenia!-krótkowłosa pisnęła, a następnie chwyciła za tacę by wreszcie zająć się pracą.-Zajmij się czymś ciekawszym, niż podsłuchiwanie! Chcesz, to postawię Ci piwo.
-Super! To się nazywa wychować kobietę!-klepnął blondynkę w pośladek, gdy próbowała go ominąć.
Zesztywniała, ponieważ przez jej ciało przebiegł elektryzujący dreszcz i gdyby nie bursztynowłosa, która postawiła przed nosem chłopaka kufel złotego trunku, to na pewno wymierzyłaby mu policzek. Naładowana złością zaczęła przyjmować zamówienia, ale nie przypuszczała, że wzbudzi w najmłodszym Kou zazdrość. Za każdym razem, gdy obcy mężczyzna szeptał jej coś na ucho lub nieświadomie dotykał, Yaten nabierał coraz zachłanniejsze łyki aż opróżnił naczynie do ostatnie kropli.
-Ruda, polej czystą!-jednym ruchem pchnął kufel w stronę barmanki.-I dopisz do rachunku Aino.
-No chyba śnisz! Zapomnij, kolego!
-Od kiedy jestem Twoim kolegą?! Po pierwsze moja dziewczyna stawia, a po drugie nikt Cię nie nauczył jak być miłą dla klienta? Może sobie przypomnę, gdzie mam namiar na Twojego szefa.
-Skończony dupek-zacisnęła zęby.
-Jeśli polecisz do mojego braciszka na skargę, to nic nie zyskasz.
-Nie zamierzam niepokoić Taikiego z Twojego powodu.
„Skoro Minako sama się w to wpakowała, niech poniesie konsekwencje”-dokończyła w myślach.
Chociaż Wenus przewidziała, że zostawienie zielonookiego w towarzystwie Thei może wróżyć wyłącznie kłopoty, to w głębi duszy liczyła na cud. Zazwyczaj cuda zdarzają się tylko w filmach i szybko się o tym przekonała, wracając z pustymi szklankami, ponieważ jej niby facet awanturował się. Już spieszyła z pomocą, gdy wysoki brunet zastawił jej drogę.
-Ugasiłabyś moje pragnienie?-Akira chciał wypróbować nową strategię podrywu, ale nie miał pojęcia, że trafił na przyjaciółkę siostry. Inaczej zrezygnowałby bez żalu.
-Idź czerpać z innego źródła!-Yaten warknął, a jego ciemna aura urosła do gigantycznych rozmiarów.
-Spokojnie kogucie, zajętych nie tykam-chłopak cofnął się, uśmiechając ugodowo.
Z biednej dziewczyny pewnie zostałaby mokra plama na podłodze, gdyby „adorator” nie wycofał się w tłum tańczących. Zdążyła przypomnieć sobie wszystkich szaleńców z jakimi się spotykała i muzyk bił ich na głowę. Jeśli udając jej chłopaka zachowywał się nieobliczalnie, to co by było, gdyby naprawdę się zakochał? Jedno wiedziała na pewno-musiała ostudzić jego zapał, bo w przeciwnym razie wyleci z pracy.
-Prowadź się porządnie kobieto, przynajmniej jak ja patrzę-usłyszała tuż przy swoim uchu.
Tego było za wiele. Nie zamierzała merdać ogonem na zawołanie.
-SIEDŹ NA TYŁKU I SIĘ NIE ODZYWAJ!!!-wyrwała mu się i żołnierskim krokiem wróciła za bar.
Zaczęła ignorować srebrnowłosego, który wlewał w siebie alkohol, jakby naprawdę nie miał dna. Tylko czujne spojrzenie Taikiego rejestrowało każde przewinienie jego brata, zapisując je na czarnej liście. Spokojnie czekał, aż limit się wyczerpie.
Po jakimś czasie Thea zorientowała się, że najmłodszy Kou ma już dość, bo bełkocze coś pod nosem. Dlatego niezwłocznie powiadomiła Mine.
-Mina-chan, on się do niczego nie nadaje. Nie możemy go tu zostawić, bo odstrasza innych.
-Zaprowadzę go na zaplecze, otworzę okna. Może jak poczuje świeże powietrze...
-Jasne! Nawet jak byś go postawiła w przeciągu, to na nic się to zda.
-Nieważne, trzeba go stąd zabrać-Aino podjęła decyzję.-Yaten, idziemy-pozwoliła mu się oprzeć na sobie.
Niestety źle odczytał jej intencje i nim się zorientowała, siedziała na jego kolanach.
-Ile można czekać?-wymamrotał niewyraźnie.-Zła z Ciebie kobieta...A...Aino-san...
Poczuła ostry zapach alkoholu i zemdliło ją.
-Zła, to ja dopiero mogę być! Wychodzimy!-po kilku nieudanych próbach wreszcie wstał, ledwo stawiając kroki.
Wściekła Wenus popchnęła go na małą, czerwoną sofę, ponieważ myślała, że od razu uśnie. Nic bardziej mylnego, gdyż położył ręce na jej biodrach i pociągnął ją za sobą. Teraz siedziała okrakiem na pijanym Yatenie, próbując obciągnąć roboczą sukienkę.
-Aino-san...Daj buzi...-znowu owionął ją morderczy oddech.
Złapała za poduszkę, bo usta chłopaka były niebezpiecznie blisko i odcisnął namiętnego całusa na szorstkim materiale.
Kiedy zobaczył, że perfidnie go oszukała, zaczęli się szarpać. Nagle ktoś uniósł ją do góry i wybawcą okazał się Seiya, który przeprosiny miał wypisane na twarzy.
-W domu dostaniesz inną przytulankę-Taiki zgarnął srebrnowłosego za frak i z pomocą bruneta wyprowadził z klubu.
Po całej aferze został bałagan w socjalnym, purpurowa po samą szyję Mina oraz zażenowana panna Aider.

****
Yaten pochrapywał w najlepsze na tylnym siedzeniu taksówki, podczas gdy jego bracia nie mgli znieść smrodu, którego był źródłem. Modlili się, żeby kierowca nie policzył im dwukrotnie za kurs, ale nie zdziwiliby się, gdyby zażyczył sobie nawet trzykrotną wartość.

Taiki nie odezwał się przez drogę ani słowem, a gdy targał zielonookiego do windy, przeszło mu przez myśl by zostawić go na noc na klatce schodowej. Spanie na twardym dobrze by mu zrobiło, ale szatyn zachował resztki litości i wrzucił pijaczynę do pokoju jak worek ziemniaków. Dał drugiemu bratu znak, że chce z nim pogadać, więc poszli do kuchni.
Ciepłe światło nad okapem rozjaśniło do połowy wnętrze, a firany powiewały lekko pod wpływem uchylonego okna.
-Zabrzmi to śmiesznie, ale chce mi się pić-Seiya otworzył lodówkę w poszukiwaniu czegoś orzeźwiającego.-Za wiele tego nie mamy, a Yaten będzie miał kaca.
-Pij! Czym się przejmujesz? Mnie jego kac nie interesuje.
Niebieskooki domyślił się, że to początek zemsty, więc bez wyrzutów sumienia wypił colę, a potem zabrał się za wodę.
-O czym chciałeś rozmawiać?-dosiadł się brązowowłosego.
-O Tsukino-san.
-O nie, błagam Taiki! Też zrobisz mi wykład?
-W gruncie rzeczy chodzi i o Ami.
-Nie łapię-Seya pogubił się.-A co ja mam z nią wspólnego? Chwileczkę...Chyba, że Ty masz jakieś wątpliwości-uśmiechnął się zadziornie.
-Nie, nie mam żadnych wątpliwości. Moje uczucia idą w bardzo dobrym kierunku.
-No to oświeć mnie.
-Przemyślałem sobie wszystko i lepiej będzie, jak dowiesz się prawdy. Ostatnio spotkałem Ami w towarzystwie Mamoru, ale nie był to pierwszy raz, kiedy widziałem ich razem.
Czarnowłosy rozszerzył oczy w zdumieniu, lecz Taiki nie pozwolił, by mu przerwał.
-Oni się spotykają i nie jako para przyjaciół. Nie mam pojęcia na ile ich relacje są poważne, ale Ami chyba się zaangażowała. Pokłóciłem się z nią i wątpię, żeby nadal uważała mnie za przyjaciela. Posłuchaj Seiya, nigdy nie wnikałem w całą tą historię o zaplanowanej przyszłości, ale szanuję Usagi. Nie zasłużyła, by najbliższe osoby ją okłamywały. Nie wiem też, co naprawdę się teraz między wami dzieje. Jednak spróbuj jej zasugerować, żeby dyskretnie poobserwowała narzeczonego i przyjaciółkę.
Seiya nie dał po sobie poznać, ale wewnątrz gotował się ze złości. Jego Odango martwiła się o wszystkich, a oni po prostu ją wykiwali.
-Tak zrobię-stwierdził po namyśle.-I tam mam jej pomagać. Wiesz, że Odango idzie na studia?
-O świetnie. Dobrze, że się rozwija. Co wybrała? Psychologia? Pedagogika?
-Nie, prawo.
-Wiesz...Ja już pójdę spać...

3 komentarze:

  1. Wyobraziłam sobie reakcje biednych braci Kou na widok Yatena i Miny hihi :) Upił się i narozrabiał... ale Seiya wkroczył do akcji, bo nie wiadomo co by się dalej działo. No to czekam na kac mojego zielonookiego hahah xD A o U/S to widzę, że coraz lepiej. Jak Mamoru może się umawiać z Ami?! Oboje są siebie warci... Seiya musi pocieszyć swojego Króliczka :D
    Pozdrowienia Ayane :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubie opowiadania o Minie i Yatenie a te opko bardzo przypadlo mi do gustu! jest swietne!uwielbiam ich docinki. pozdrawiam i zycze weny!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten Yaten jest po prostu niemożliwy... Pijaczyna i rozrabiaka w jednym... ;) Super rozdział, pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń